sobota, 19 lipca 2008

Dzień piąty - Wyrzucanie, wyrzucanie i wyrzucanie

  • godz. 10 - Obi Ursynów
Parzu, patrzu... i wychodzimy z niczym, środki do zrywania farb olejnych zabójczo drogie, prawie jak trochę lepsze wino (40zł/l). Chyba będzie trzeba podejść wszechobecne powłoki farby-dobrej-na-wszystko czymś lżejszym /tj. tańszym/. Zlewy są od stówki więc jest okej.
  • godz. 11 - RTV Euro AGD
Wymarzonej lodówki brak, innych w tych rozmiarach także nie uraczyliśmy.
Telefonowanie za specjalistą od przeróbek gazowych. Wszędzie dalekie terminy. Pojawił się "pan Mietek". Chętny przyjechać już zaraz - umówiliśmy się na poniedziałek.
  • godz. 14 - Mieszkanie
Ponownie wielka wędrówka w krainę PRLu - mamy sporo rzeczy do wyniesienia z dużego pokoju. A oto kilka perełek. Tak dawniej wyglądały znane marki farmaceutyczne:

a tak produkty kosmetyczne:

piątek, 18 lipca 2008

Dzień czwarty - zmniejsznie komody i GazoStorii ciąg dalszy

  • cały dzionek - telefony, telefony
Próba umówienia się na płatną usługę rozprostowania konstrukcji gazowej. Wielka firma próbuje opowiadać bajki o okresie urlopowym. Okazało się, że na całe osiedle mają tylko jednego technika, który dziś jest ostatni dzień w pracy przed 2-tygodniowym urlopem. Dużo piany o ewentualnych przeniesieniu pracownika z innej inwestycji, utrudnieniach wakacyjno-administracyjnych, potrzebie wykonania telefonów i rozmowy z innymi magikami od kadr. Na proste pytanie, czy są w stanie sprawnie wykonać usługę, pada odpowiedź - NIE. Szkoda tylko, po co pół dnia zwodzą za nos, dzwonić po kilka razy i to w osobie zarówno pani w biurze, jak i pana montera zestresowanego przed urlopem.
  • g. 16 - Leroy-Merlin Arkadia
Gdy A. wraca po zapomniane klucze, Q. kupuje trochę materiałów porządkujących przestrzeń mieszkania, na razie ni jak niezdatnego do niczego. Trochę błądzenia, kilka szoków cenowych - będzie trzeba zaciskać pasa.
  • RTV Euro AGD Arkadia
Znaleziono lodówkę upolowaną w internecie - 200 zł drożej, ale można jej dotknąć za darmo. I to miły dotyk nie był - bardzo delikatnie wykonana i po popukaniu w górną podstawę taka jakaś... pusta w środku. Inne tak zdecydowanie nie mają. Ale cóż poradzić jeśli to jedyna w magicznej-jedynej-pasującej wysokości 105.
  • g. 17.30 - mieszkanie
Miejsce bitwy ponownie wolne do wieczora. Po uporaniu się z zapasami w piwnicy i jej opróżnieniu zabraliśmy się za wynoszenie gabarytów przed sobotnią godziną zero. Jak wiadomo - jedyny dozwolony dzień.
Potem przystąpiliśmy do renowacja kredensu. Co i jak wkrótce opiszemy, łącznie z dokumentacją fotograficzną. Na razie w skrócie - ogromny biały kredens z litego drewna i wieloma warstwami farby olejnej chcemy zamienić w coś pięknego i miłego dla oka, a jednocześnie nie zagracającego całej kuchni, w której miejsca jest jak na lekarstwo. Pierwszy etap spłycenia go o ponad połowę - po zmaganiach z nieznaną nam wcześniej wyrzynarką firmy na b - przerwaliśmy na przecięciu jednej ściany bocznej. Została "tylko" jeszcze jedna, 2 podstawy i 2 półki wewnętrzne - do których, pojęcia nie mamy, jak się dostać.

Późna pora nastała, więc się liczymy:
Kosztorys dnia:
  • Maski - 6,94
  • Gogle - 2 x 1,44
  • Mydło malarskie - 2 x 5,30
  • Papier ścierny - 2 x 2,69
  • Kłódka - 7,60
Razem: 33,40
Całkowity koszt remontu: 651,96

czwartek, 17 lipca 2008

Dzień trzeci - odsypianie i gazownia OFFline

  • godz. 12
Z trudem zwlekamy się z łóżka i zaczynamy naszą Wielką Wojnę Gazową. Chodzi o to:

i jeszcze z bliska:

Telefonowanie po kolei:
  1. Gazownia. Pani miła, nawet mieszka w bloku obok, ale zdecydowanie twierdzi, że za usunięcie frywolnej artystycznej działalności rurkowo-kolankowej odpowiada spółdzielnia.
  2. Spółdzielnia - dział techniczny. Ja tu Panie od wodomierzy, jest firma, oni się tym zajmują.
  3. Firma gazowa - My tu i owszem robimy takie cuda, ale wszystko na zlecenie spółdzielni, oni są właścicielami sieci. Koszt poniesie Pan, chyba, że administracja stwierdzi inaczej, tj. że to nieudolny montaż licznika. Skontaktujemy się z Panem po telefonie do Kierownika działu technicznego spółdzielni.
  4. Firma gazowa [łans ege:n] - Pani "właśnie dzwoniła... i miała oddzwonić": Tak i owszem, przeróbka na koszt lokatora, bo to nie ich wina.
  5. Kierownik działu technicznego spółdzielni:
  • Wszelkie przeróbki na koszt lokatora.
  • Ale przecieżto wina montażu, że jest takie cudo.
  • A to nie wiadomo, kto to i co zrobił.
  • Ale tam mieszkała tylko starsza kobieta i sama tego nie zrobiłą, ani sobie nie zażyczyła.
  • Tego, że tam w papierach jest babcia, to nie mówi, kto tam mieszkał i co zrobił.
  • Przecież to ewidentnie niekompetencja montera.
  • To jak przyjdziFule gazownik i uzna, że to niepoprawna instalacja, to może pan dostać karę za to.
  • Ale przecież to ze zlecenia spółdzielni coś takiego powstało.
  • To lokator odpowiada za instalację.
  • Czyli mogę to przerobić na własny koszt?
  • Tak, ale jeśli pan to zrobi bez wiedzy spółdzielni, to panu mogą odciąć gaz.
  • Czyli kto jest właścicielem instalacji?
  • Lokator.
  • To dlaczego potrzebuję zgody na to, by coś z nią zrobić i to od spółdzielni a nie od gazowni?
  • ....
Więcej komentarza nie trzeba.

Dzień drugi i noc - skansen PRLu

Kolejny dzień... Mieszkanie jest jeszcze zamieszkałe (i to niestety nie przez nas), więc musimy się dostosowywać czasowo do obecnej lokatorki, dlatego bedziemy pracować w dziwnych godzinach.
Dziś czeka nas dzień i cała noc pracy - musimy uważać żeby nie obudzić naszych miłych sąsiadów.

  • godz. 16:30 Mieszkanie na Woli
Udało się otworzyć piwnicę - będzie miejsce na skarby poprzedniej lokatorki.
  • godz. 19
Genialny Q. spełnia się jako architekt składając szafkę. Po godzinie poszukiwań brakujących śrubek zorientował się, że zawiasy bywają zwykle tylko po jednej stronie drzwiczek.
A poważnie mówiąc - instrukcja składania została napisana w sposób zawiły i niejasny,
oraz brakowało kilku kołków - w końcu to tylko 'meble z Tesco'. A pomyśleć, że to dopiero pierwsza najmniejsza szafka...

Ufff... ciężko było ale się udało, a oto kuchnia w wersji demo:

...to na szafce to oczywiście jedna z naszych ciężko zdobytych płytek.

  • godz. 21 - Auchan Wola Park
Idziemy kupić środki czystości i inne nie zbędne nam dziś drobiazgi (tym razem nie do naszego ulubionego supermarketu), bo przed nami przedewszystkim sprzątanie, szorowanie, wyrzucanie i jeszcze raz wyrzucanie.
  • godz. 22:30 - Back home
Następnym wyzwaniem będzie szafa spiżarnia babci, czyli wspomniany już wcześniej skansen PRLu:

A oto niektóre z ekpsonatów:
tak dbało się o czystość domu,

tak o własną urodę.

Jakby coś nie podziałało, to zawsze można coś na uspokojenie (i nie tylko).

Historyczny design - troszkę się zmieniło...

I jeszcze trochę słodkości:

Nie sprawdzaliśmy jak smakują...

A oto efekty naszej pracy: (szafy pozbędziemy się, oczywiście w piątek)

  • godz. 2
Środek nocy... idealny czas na szorowanie, czyszczenie i skrobanie.
Na początek kuchenka:

Później reszta kuchni, oraz skrobanie sufitu:

  • godz.4
Oto nasze sukcesy:
A to kolejny koszmar - dzieło sztuki z rurek i kolanek, którego mamy nadzieję się pozbyć w najbliższych dniach. Oczywiście nie sami. Liczymy, że znajdziemy gazownika z odrobinę mniejszą inwencją twórczą.

Teraz jeszcze tylko usunięcie śladów remontu i doprowadzenie mieszkania do stanu używalności przed powrotem obecnej lokatorki.

Kosztorys dnia:
  1. Ręczniki papierowe: 4,65
  2. Płyn do mycia Carrefour 2,50
  3. Płyn Ajax 3,95
  4. Worki na śmieni extra strong 6,5
  5. Worki na śmieci zwykłe 1,95
  6. Zarwana noc i zdychane ze zmęczenia - bezcenne.
Razem: 19,55
Całkowity koszt remontu: 618,56

wtorek, 15 lipca 2008

Dzień pierwszy - destrukcja i pielgrzymka śladami św. Tescona.

Więc zaczynamy...
  • godz. 10 - Tesco Górczewska
Zaczynamy od Tesco. Cel jest prosty - meble do kuchni + gres żółty z paczką brązową dla urozmaicenia do kuchni i przedpokoju + tanie jak woda płytki do kuchni.
A oto i obiekty upragnienia:


Brak mebli. Może gdzie indziej się znajdzie. A do końca promocji tylko jeden dzień. Pierwszy zakup - miarka.
  • godz. 11 - Mieszkanie na Woli
Szybkie pomiary. Podkusiło nas - zaczęliśmy rozbrajać zlew. Odszedł bez problemu - wisiał tylko na odrobinie pyłu rdzy sklejonego taśmą klejącą. Także szafka - poszła w pył. I jeszcze jedno nieszczęście - kawałek dykty pod którą znajdowała się instalacja - całe miasto karaluchów zamrożone jakimś specyfikiem - osobniki różnej wielkości i w różnym stadium rozwoju - także te niewyklute - na szczęście wszystkie martwe.

Wystawione przy zsypie na piętrze. I jazda do kolejnego Tesco.
  • godz. 13 - Tesco Połczyńska
'Wszystko jest' - prawie, bo płytek brak, ale można donieść z Górczewskiej. Obiecany transport - kierowca na urlopie - dobra gwarancja, a nasze plany pokrzyżowane. Zmiana planów. Po glazurę na Górczewską a potem transport własny (czytaj: 'Tata nie przywieziesz?'). Szybka wizyta w markecie budowlanym w sąsiedztwie - panele za 13,99? - ekstra, tanio, ale wciąż za drogo, albo inaczej - za dużo metrów.
  • godz. 14 - Mieszkanie znów
Pierwszy kontakt z sąsiadami.

Pod śmietnikiem nie można - gabaryty wynosimy w piątki - krzyczą babcie. Nie wiadomo co z tą toną zgniłych desek zrobić. Tak to jest - remontujemy tylko raz w tygodniu. I nie ważcie się obywatele remontować we wtorek.
  • godz. 15 - Tesco Górczewska
Kto pyta nie błądzi? Niby nie ma - a jednak są. Jeden komplet mebli się znalazł. Wprawdzie podpisany jakimś nazwiskiem, do tego nie naszym. Ale pan kazał brać. Jak kazał to trzeba. Potem wielkie wywalanie płytek. Bo za taką cenę (9,99 za metr) to nie wszystko wygląda idealnie. Odpryski, błędy farb i faktury. Z 5 pudełek zrobiliśmy 2. Gres. Zeszło bardzo długo. I czekamy na transport.
  • godz. 18 - Mieszkanie
Z zakupami w domu. Cyrku ze śmieciami c.d. Tym razem dozorca inspirowany donosami sąsiadów. Miejscowe babcie radzą rzeczy wystawić przy drzwiach. Kolejny raz z tym śmietnikiem w drugą stronę.
Do piwnicy się dostać nie można. Kłódka popsuta. Usunięto trochę starych słoików - ale to tylko kropla w morzu rzeczy - to w skrócie to co jest do usunięcia po poprzedniej lokatorce. Kwestia nie dużo prostsza niż sam remont.
Na dziś dość.

Kosztorys dnia:
  1. Miarka (Tesco Górczewska) - 5,00
  2. Zestaw mebli Cork - 399,00
  3. Płytka mix gat. 2 - 2 x 1,5 m2 (9,99 za m2) - 29,89
  4. Gres Redo - 6 x 1,63 m2 (19,99 za m2) - 165,12
Razem - 599,01