czwartek, 17 lipca 2008

Dzień trzeci - odsypianie i gazownia OFFline

  • godz. 12
Z trudem zwlekamy się z łóżka i zaczynamy naszą Wielką Wojnę Gazową. Chodzi o to:

i jeszcze z bliska:

Telefonowanie po kolei:
  1. Gazownia. Pani miła, nawet mieszka w bloku obok, ale zdecydowanie twierdzi, że za usunięcie frywolnej artystycznej działalności rurkowo-kolankowej odpowiada spółdzielnia.
  2. Spółdzielnia - dział techniczny. Ja tu Panie od wodomierzy, jest firma, oni się tym zajmują.
  3. Firma gazowa - My tu i owszem robimy takie cuda, ale wszystko na zlecenie spółdzielni, oni są właścicielami sieci. Koszt poniesie Pan, chyba, że administracja stwierdzi inaczej, tj. że to nieudolny montaż licznika. Skontaktujemy się z Panem po telefonie do Kierownika działu technicznego spółdzielni.
  4. Firma gazowa [łans ege:n] - Pani "właśnie dzwoniła... i miała oddzwonić": Tak i owszem, przeróbka na koszt lokatora, bo to nie ich wina.
  5. Kierownik działu technicznego spółdzielni:
  • Wszelkie przeróbki na koszt lokatora.
  • Ale przecieżto wina montażu, że jest takie cudo.
  • A to nie wiadomo, kto to i co zrobił.
  • Ale tam mieszkała tylko starsza kobieta i sama tego nie zrobiłą, ani sobie nie zażyczyła.
  • Tego, że tam w papierach jest babcia, to nie mówi, kto tam mieszkał i co zrobił.
  • Przecież to ewidentnie niekompetencja montera.
  • To jak przyjdziFule gazownik i uzna, że to niepoprawna instalacja, to może pan dostać karę za to.
  • Ale przecież to ze zlecenia spółdzielni coś takiego powstało.
  • To lokator odpowiada za instalację.
  • Czyli mogę to przerobić na własny koszt?
  • Tak, ale jeśli pan to zrobi bez wiedzy spółdzielni, to panu mogą odciąć gaz.
  • Czyli kto jest właścicielem instalacji?
  • Lokator.
  • To dlaczego potrzebuję zgody na to, by coś z nią zrobić i to od spółdzielni a nie od gazowni?
  • ....
Więcej komentarza nie trzeba.

Brak komentarzy: